#Elektronika

Światło ukryte w diodzie prostowniczej 

Każdy, kto uczy się elektroniki, wie, że diody półprzewodnikowe można podzielić na kilka kategorii, klasyczne diody prostownicze, świecące LEDy, szybkie diody Schottky’ego i stabilizacyjne Zenera. Choć każdy z tych elementów bazuje na tym samym zjawisku zachodzącym w najprostszej strukturze półprzewodnikowego złącza PN, to gdy spróbujemy przyjrzeć się mu nieco bliżej, okaże się, że różnic będzie całkiem sporo. Dzięki nim, których jest na tyle dużo, że można by im poświęcić osobny artykuł, każda z diod stosowana jest w nieco innym miejscu. Projektując zasilacz, aberracją byłoby umieszczenie diod świecących w roli mostka prostowniczego (choć byłby to ciekawy eksperyment) i analogicznie budując urządzenie potrzebujące kolorowych wskaźników, nikt nie będzie stosować w ich roli diod prostowniczych, ale czy na pewno?

Czy dioda w transoptorze rzeczywiście świeci?

Transoptor będący twórczym połączeniem tranzystora i diody LED nie należy do grona podstawowych elementów elektronicznych. Nie jest on tak często spotykany, jak rezystory i kondensatory, ale swoją niszę znalazł w konkretnym rodzaju zastosowań, przede wszystkim dzięki swojej unikalnej budowie.

Miniaturowy zegar z retro układem 

Wieść gminna niesie, że jedynymi krzemowymi strukturami, w które ingerowali polscy inżynierowie były układy zegarowe. Ciężko to jakkolwiek potwierdzić, wiadome jest, że fabryki w czasach PRLu produkowały krzem z gotowych projektów, ale o naszych rodzimych konstrukcjach nie wiadomo zbyt wiele. W tamtych czasach technologie tego typu były dość dobrze chronione, ale kto wie, w każdej plotce jest ziarno prawdy.

Wyświetlacz, który okazał się czymś więcej

Przeglądając popularne serwisy aukcyjne, trafiłem kiedyś na ofertę wyświetlacza podobnego do tych produkowanych w latach 70. i 80. XX wieku. Był on opisany jako nasza rodzima konstrukcja CEMI, choć na płytce widoczne było logo „NN”, oznaczające National Semiconductor. Oczywiście tego typu konstrukcje były produkowane w PRLu, choć nie na dużą skalę, znacznie częściej spotkać można wyświetlacze z Czechosłowacji, gdzie wolumeny produkcji były większe. Tak więc sądzę, że można wybaczyć sprzedającemu marketingową gafę z oznaczeniem elementu jako produkcji CEMI, choć jest to też pewne wprowadzenie w błąd. Niemniej cena tego elementu była dość niska, dlatego postanowiłem go zamówić, a w tym artykule opowiem wam o jego budowie i perypetiach związanych z próbą uruchamiania.  

Zapomniany typ układów scalonych 

We wnętrzu jednego z moich retro gratów, czyli Radzieckiego kalkulatora Электроника МК-52, o którym przygotowałem już kiedyś artykuł „Электроника МК-52 – Radziecki kalkulator na orbicie”, jak i w pewnych kwestiach bliźniaczej do niego konstrukcji Электроника МК-61 znaleźć można dość tajemniczo wyglądające układy scalone.

Ciemny prąd i tranzystory bez obudowy 

Jeśli wierzyć jednej z internetowych ciekawostek to najczęściej produkowaną rzeczą na świecie jest tranzystor. Być może jest to prawda, ale autorzy tej informacji musieli brać pod uwagę także te umieszczane we wnętrzu krzemowych rdzeni, choć nie są one pojedynczymi elementami. Mimo wszystko w obwodach dyskretnych na pojedynczy tranzystor przypadają co najmniej dwa rezystory, także internetowy fakt można dość łatwo poddać pod wątpliwość. Jednak co by nie mówić tranzystory w tej czy innej formie występują w elektronice dość powszechnie. To dzięki nim powstała cała gałąź obwodów cyfrowych i logicznych, które wraz z postępującą komputeryzacją stały się budulcem współczesnego świata.

Radziecki sterownik lampy VFD

Jakiś czas temu na jednym z popularnych serwisów aukcyjnych zauważyłem dość ciekawą ofertę. Był to moduł niewiadomego pochodzenia z niewielką lampą VFD, która to, jak podejrzewam, była główną motywacją sprzedającego, aby się go pozbyć. Wszakże konstrukcje fluorescencyjne sprzedają się dość dobrze, choć nie aż tak jak lampy Nixie. Jak entuzjasta różnego typu gratów z czasów słusznie minionego socjalizmu nie mogłem odpuścić sobie zakupu. Po kilku dniach dotarły do mnie paczka z trzema modułami, które opisze teraz nieco szerzej.

W poszukiwaniu napięcia idealnego

Wykonując pomiary napięcia stałego multimetrem, zazwyczaj nie zastanawiamy się nad jego dokładnością. Otrzymując wynik 5,1V, gdy spodziewamy się czegoś w okolicy 5V, zakładamy, że wskazanie multimetru jest poprawne, mówiąc sobie, że po prostu na wyjściu zasilacza, czy porcie USB komputera różnica potencjałów jest nieco wyższa od spodziewanej. Jednak czy na pewno? Nie możemy przecież tak wprost wykluczyć sytuacji, w której to aparatura pomiarowa generuje niezgodne z rzeczywistością wyniki. Czy w takim razie można w jakiś sposób określić „prawdziwe” napięcie na wspomnianym porcie USB? Niestety odpowiedź brzmi nie, zawsze skazani jesteśmy na pewną dokładność i wykonywane pomiary zawsze obarczone są jakimś błędem. Mniejszym bądź większym, w uroszczeniu można powiedzieć, że zależnym od klasy sprzętu pomiarowego, ale trzeba jednak pamiętać, że dokładność pomiarów wielkości elektrycznych to naprawdę obszerny temat, który poruszano już w wielu książkach i artykułach.

Chcesz być na bieżąco?
Dołącz do newslettera

Otrzymywać będziesz powiadomienia o nowych artykułach oraz informacje o projektach, nad którymi pracuję.

Przewiń do góry